UWAGA - przeglądarka ma wyłączoną obsługą JAVASCRIPT

Do prawidłowego działania strony, niezbędna jest włączona obsługa JAVASCRIPT w przeglądarce.

Imperium Osmańskie


Armia turecka to ogromy konglomerat jednostek różnego typu i o bardzo różnej przydatności bojowej. Elitą armii tureckiej są oddziały kapikularne: zawodowe wojsko, doskonale uzbrojone, wyćwiczone, karne i nierzadko sfanatyzowane. Zawodowa jazda skupiona w korpusie kapikularnym stanowi najczęściej ostrze topora jaki spada na karki przeciwników Allaha. Piechota zawodowa to przede wszystkim osławieni Janczarowie - liczni i śmiertelnie niebezpieczni (szczególnie w walce wręcz). Korpus kapikularny to jednak jedynie niewielki odsetek sułtańskiej armii, który na dodatek pojawi się na polu bitwy jedynie w wypadku większych kampanii. Podstawowym zaś elementem składowym armii Imperium jest jazda feudalnego jeszcze pochodzenia: sipahowie. Jazda ta dosiada doskonałych koni, jest nieźle uzbrojona i waleczna. Niestety jak każda kawaleria tego typu jest bardzo niezdyscyplinowana, trudna do manewrowania i podatna na panikę. Sipahów wspierają bardzo liczne oddziały lekkiej jazdy. Jednostki te nadają się do podjazdów i rozpoznania ale ich skuteczność w walce w polu należy uznać za dyskusyjną. Cała jazda turecka nadaje się doskonale do frontalnej szarży na wroga, ale zazwyczaj nie będzie w stanie pokonać piechoty typu zachodniego. W charakterze swoistego mięsa armatniego Turcy używają azabów: najpodlejszego sortu piechoty rekrutowanej w prowincjach: licznej, ale źle uzbrojonej i słabo wyszkolonej. Kolejnym elementem armii otomańskiej jest cały wachlarz jednostek pomocniczych i kontyngentów wysłanych na polecenie sułtana przez podbite ludy. Są to zwykle zorganizowane kontyngenty Tatarów, Wołochów, Mołdawian, ale także wiele jednostek pomocniczych rekrutujących się z ludności podbitej (martalosi, lewendowie). Niebagatelną role w armii odgrywała artyleria – bardzo liczna i o ogromnych wagomiarach. Była ona jednak używana bez większej finezji i źle dowodzona przez co jej potencjał nie był do końca wykorzystywany. Dowodzenie taką masą różnego rodzaju jednostek przyprawiłoby o ból głowy nawet najwybitniejszych wodzów. Takich jednak Turcy zwykle nie mieli. Na czele wojsk tureckich stawali zwykle ludzie o bardzo niedużym doświadczeniu bojowym popełniający na polu bitwy bardzo poważne błędy. Struktura dowodzenia była bardzo skostniała i sformalizowana. Oddziały należące do różnych kontyngentów nie współpracowały ze sobą a ich dowódcom zdarzało się kwestionować rozkazy głównodowodzącego (za wyjątkiem gdy na czele armii stawał sam sułtan lub wielki wezyr). Armia turecka będzie zwykle górowała liczebnie nad przeciwnikiem, ale będzie trudna do dowodzenia.

 

POWRÓT