UWAGA - przeglądarka ma wyłączoną obsługą JAVASCRIPT

Do prawidłowego działania strony, niezbędna jest włączona obsługa JAVASCRIPT w przeglądarce.

Imperium Osmańskie


Turcja była w połowie wieku XVII wciąż potęgą światową, z którą należało się liczyć. Pierwsze dekady panowania Mehmeda IV (1648-1687) to okres znacznych sukcesów. W latach 60-tych Turcja uwikłana była w wojnę z Wenecją i Austrią, w 1669 zdobyto wreszcie po wielu latach krwawych zmagań Kretę. Zreformowaną armię osmańską postrzegano wówczas jako niezwykle liczną, dobrze wyposażoną i przygotowaną do działań wojennych, w tym zwłaszcza oblężniczych.

W latach 70-tych poza wojną z Polską (1672-1676) zakończoną podbojem Podola, prowadziła zaciekłą wojnę z Rosją (1674-1681). Jeszcze w latach 70-tych na ogół tylko pojedyncze przesłanki znamionowały o osłabieniu imperium. Bolesne były dwie wyprawy na Czehryń z 1677 i 1678 r. Rosjanie i Kozacy byli w stanie zatrzymać potęgę turecką, ale wyprawy te jednocześnie pokazują wciąż znaczne możliwości mobilizacyjne Turcji. Jak się ocenia w 1678 r. pod Czehryniem, który zdobyto jednak kosztem ogromnych strat, armia pod dowództwem Kara Mustafy była przesadnie oceniana na nawet 115 tys. ludzi.

Z powodu rozległości państwa nie uważano północnej flanki – granicy z Rzeczpospolitą i Rosją – za jakieś niezwykle ważne w skali całego imperium. W XVI i XVII wieku dla Turcji przeciwnikiem numer jeden zawsze pozostawało Cesarstwo oraz odległa Persja. Niezwykle ważna i krwawa okazała się także długa wojna z Wenecją o Kretę z lat 1645-1669. Turcy osiągnęli swój cel – zajęli Kretę – ale kosztowało ich to hekatombę ofiar. Szacuje się, że wojna o Kretę kosztowała Portę ok. pół miliona ludzi. Wśród strat znaczną część stanowili żołnierze i wioślarze galer, masowo zatapianych przez lepszą technicznie flotę wenecką. Jednocześnie wojna o Kretę, a zwłaszcza oblężenie Kandii, były znakomitą szkołą dla osmańskiej sztuki oblężniczej.

W latach 1661-1664 Turcja toczyła także wojnę z Cesarstwem. Ocenia się, że na wojnę z Cestarstwem w 1663 roku Turcy zmobilizowali armię liczącą prawie sto tysięcy żołnierzy, którą wspierali dodatkowo Tatarzy. Wojna była ciężka, ale mimo klęski pod Szentgotthard (1664) Turcja wyszła z niej jako zwycięzca. Zawarty traktat w Vasvar stanowił sukces Porty, m. in. uzyskała ona kilka zamków w Górnych Węgrzech (Nowe Zamki, Nograd), a w Siedmiogrodzie de facto zasiadł ks. Michaly I Apafy, lennik turecki.

W stosunku do Polski czy Rosji Turcja mogła prowadzić politykę nacisków poprzez Tatarów Krymskich. Tatarzy generalnie stanowili sojusznika Turcji i uczestniczyli w jej wojnach, gdyż sami korzystali z protekcji imperium. Naturalnymi przeciwnikami Krymu była Rosja i Rzeczpospolita, ale w razie potrzeby czambuły wyruszały także na wojnę turecko-austriacką. W 1663 Tatarzy pod wodzą kałgi sułtana Ahmeda Gereja pociągnęli na Węgry, gdzie rozpuściwszy zagony, grabili, palili i terroryzowali ludność. Czambuły tatarskie znacznie wzmacniały siły militarne Porty, stanowiły awangardę i osłaniały rozwinięcie sił głównych.

W połowie XVII wieku na monumencie pod nazwą Imperium Osmanów dało się jednak zauważyć pierwsze rysy. Mimo to trudno było to rozmieszczone na trzech kontynentach imperium lekceważyć. Wciąż wydawało się, że zasoby finansowe i ludnościowe są niewyczerpane, chociaż akurat rozległość geograficzna wpływała negatywnie na wojskowość osmańską – machina wojskowa była ociężała, a mobilizacja do dużych kampanii trwała bardzo długo. Porta miała już jednak duże problemy gospodarcze i społeczne. Gospodarka staczała się po równi pochyłej, coraz gorszy był stan skarbu osmańskiego, rósł deficyt państwa. Trudności finansowe państwa doszły do zenitu za rządów Kara Mustafy. Z drugiej jednak strony potencjał demograficzny był godny podziwu. Trwające przez 35 lat wojny (1645-1680), w których straty w ludziach były ogromne, nie przyniosły osłabienia demograficznego imperium.

 

Marcin Gawęda