UWAGA - przeglądarka ma wyłączoną obsługą JAVASCRIPT

Do prawidłowego działania strony, niezbędna jest włączona obsługa JAVASCRIPT w przeglądarce.

Jednostki duńskie i norweskie

1. Kadra dowódcza

Dania i Norwegia dostarczały tylko niewielkiego procenta oficerów armii duńskiej. Gros kadry tworzyli protestanccy oficerowie niemieckojęzyczni: czy to z Holsztynu czy też z okolicznych państewek protestanckich. Zdarzali się także Szkoci, których było jednak znacznie mniej niż w latach 20-tych, kiedy kilka regimentów służyło w armii Chrystiana IV. Znaczna część oficerów była niedoświadczonai zbyt szybko – z powodu wybuchu wojny – awansowana na wyższe stanowiska. Brakowało weteranów, którzy mogliby stawić czoło swoim doświadczonym szwedzkim odpowiednikom. Dosyć charakterystyczny jest fakt, że najlepiej w toku wojny radzili sobie oficerowie norwescy, dobrze znający teren działań i możliwości swoich żołnierzy,a także w mniejszym stopniu ograniczeni rozkazamiz Kopenhagi.

Jako modeli oficerów można – oprócz oficerów duńskich – używać dowolnych „zachodnich” oficerów.

2. Jazda krajowa

Początkowo podstawą jazdy krajowej było stałe pospolite ruszenie szlachty czyli rostjeneste. Właściciele ziemscy wystawiali do takiej służby konnej zastępców (najczęściej z podległych im chłopów), pozwalało to jednak w czasie pokoju utrzymać dosyć stałą liczbę kawalerzystów. Stopniowo, w ramach reform armii duńskiej, wprowadzono podobną służbę także w ramach grup kilku parafii a także na ziemiach należących do kleru – tego typu rekrutacja przyniosła zresztą o wiele więcej ludzi niż tradycyjne rostjeneste . W Norwegii służbę konną wystawiała nie tylko szlachta i kler, ale i bogatsi wolni chłopi. Ocenia się, że w 1652 roku całość jazdy krajowej, którą utrzymywano pod bronią to ok. 2000 ludzi, a na początku wojny w 1657 rokuudało się wystawić blisko 3000 żołnierzy tej formacji. Kawalerzyści ci byli łączeni w kompanie terytorialne, tak jak w przypadku reszty jazdy liczące „na papierze” 90 żołnierzy. Kompanie z kolei formowały regimenty, liczące od 4 do 12 kompanii, czasami uzupełniane także przez dodatkowe oddziały najemne.

Kwestia uzbrojenia i taktyki oddziałów krajowych jest raczej słabo znana. Na potrzeby gry przyjęliśmy, że służba konna nie używała uzbrojenia ochronnego (jako że była to droga część ekwipunku), za to przynajmniej niektóre kompanie mogły być wyposażone w długą broń palną. Dostępne źródła mówią o prowadzeniu walki ogniowej i unikaniu – tak długo jak to możliwe – starcia wręcz z przeciwnikiem.

Jako modeli jazdy krajowej można użyć zestawów szwedzkich, gdańskich i brandenburskich.

3. Jazda najemna

Dania miała długą tradycję zaciągania oddziałów najemnych – głównie na terenach niemieckojęzycznych – do prowadzenie wojen z sąsiadami. Takich żołnierzy zaciągano zarówno kompaniami jak
i całymi regimentami, czasami (jak w 1657 roku) formując je nawet z ochotników w Danii i Holsztynie. Jazda najemna stanowiła np. całość kawalerii Chrystiana IV w czasie „duńskiej” fazy Wojny Trzydziestoletniej. Oddziały te miały najczęściej o wiele większą wartość bojową od jazdy krajowej, przynajmniej dwa regimenty zostały określone przez walczących z nimi szwedzkich weteranów jako „bardzo dobre”. Wielkość regimentów najemnych była bardzo zróżnicowana: od 4 do 10 kompanii.

W latach 20-tych XVII wieku duńska jazda najemna składała się zarówno z ciężkozbrojnych kirasjerów jak i lżej wyposażonych arkebuzerów, tworzyli oni mieszane regimenty jazdy. Pod wpływem doświadczeń Wojny Trzydziestoletniej zrezygnowano z większości uzbrojenia ochronnego, zastępujące je skórzanym koletem. Niektóre kompanie wciąż mogły mieć na wyposażeniu hełmy, napierśniki i napleczniki; tym bardziej że część z jednostek najemnych otrzymywała wyposażenie i broń z dobrze zaopatrzonych arsenałów duńskich. Obecność żołnierzy z arkebuzami pozwalała prowadzić walkę ogniową, jazda najemna potrafiła jednak czasami stawiać czoło Szwedom w walce wręcz.

Jako modeli jazdy najemnej można użyć zestawów szwedzkich, gdańskich, cesarskich i brandenburskich

4.Krajowa piechota duńska

Na początku XVII wieku duńskie oddziały krajowe były słabo wyszkolone i niezdyscyplinowane. Znamiennie jest, że sam król Chrystian IV w 1611 roku napisał o swoich duńskich piechurach że zachowywali się „gorzej niż bestie”. Stopniowo jednak kolejne reformy królewskie doprowadziły do zbudowania trzonu wojsk krajowych, składającego się z zawodowych oficerów i duńskich poborowych. Żołnierzy do takich jednostek rekrutowano przede wszystkim spośród chłopów, ale na czasowe szkolenia zbierano także i mieszczan. Na początku lat 20-tych wprowadzono stały system poboru, znany jako udskrivning: rekruci służyli w piechocie przez trzy lata i byli opłacani bezpośrednio ze skarbca królewskiego (m.in. ze specjalnych podatków ustalonych przez Rigsdag). Trzy terytorialne regimenty duńskie nazywane były od regionu formowania: Skånske (Skania), Sjællandske (Zelandia) i Jydske (Jutlandia). Na stopie pokojowej liczyły po 7-8 kompanii (razem 7100 żołnierzy). W momencie wybuchu wojny powiększono je o kolejne pobory rekruta, przez co oddziały osiągnęły w 1657 roku monstrualne wręcz rozmiary: regiment jutlandzki miał 14, skański 24 a zelandzki 22 kompanie. Charakterystyczną cechą żołnierzy duńskich była ich generalna niechęć do działań ofensywnych poza granicami kraju, przyj ednoczesnym entuzjaźmie i odwadze wykazywanej w obronie samej Danii.

Piechota uzbrojona i szkolona była jak typowe dla tego okresu oddziały zachodnioeuropejskie. Walczyła w formacji muszkietersko-pikinierskiej, gdzie strzelców szkolono w stosowaniu kontrmarszu i prowadzeniu ognia salwowego. Mała liczba oficerów i krótki czas szkolenia żołnierzy wpływał jednak na efektywność oddziałów.

Jako modeli piechoty krajowej można użyć zestawów szwedzkich i gdańskich.

5. Piechota najemna

Przez cały okres XVII wieku piechota najemna stanowiła gros armii duńskiej, zwłaszcza w czasie operacji poza granicami kraju. Rekrutowana była spośród niemieckich protestantów, także Szkotów (do 1629 roku) i duńskich ochotników. Mimo że jej wystawienie było stosunkowo drogie (kosztu żołdu jednego najemnika był dwa razy większy niż w przypadku rekruta piechoty duńskiej) w pierwszej połowie wieku zasoby finansowe Korony Duńskiej pozwalały na zaciąg licznych regimentów. W 1652 roku Dania utrzymywała ok. 1000 żołnierzy najemnych jako permanentne załogi garnizonów najważniejszych twierdz, głównie na terenie Holsztynu. W obliczu wojny ze Szwecją w 1657 roku zaciągnięto kilka nowych regimentów, było to jednak jednostki złożone przede wszystkim z Duńczyków i niemieckich poddanych króla Danii. Z kolei w 1658 roku obrońcy Kopenhagi zostali wsparci przez 2000 żołnierzy przysłanych jako wsparcie przez Zjednoczone Prowincje, rok później kontyngent holenderski liczył ok. 5000 żołnierzy. Regimenty najemne walczące od 1657 roku były jednak stosunkowo niewielkie, składały się najczęściej z 4 lub 6 kompanii.

Piechota najemna była dobrze wyposażona, większość regimentów w 1657 roku otrzymała znaczne ilość broni i ekwipunku z arsenałów królewskich (np. z Kopenhagi). Jak i inne formacje piechoty w armii duńskiej, tak też oddziały najemne walczyły jako formacje muszkietersko-pikinierskie. Piechota niderlandzka walcząca w obronie Kopenhagi także walczyła w takiej formacji, odgrywając kluczową rolę w odparciu szturmów szwedzkich.

Jako modeli piechoty najemnej można użyć zestawów szwedzkich, cesarskich i gdańskich.

6.Dragonia (krajowa i najemna)

Oddziały dragonii na większą skalę pojawiają się w armii duńskiej dopiero w czasie wojny ze Szwecją w 1657 roku. W ramach tej formacji możemy wyróżnić dwa rodzaje: oddziały najemne (złożone zresztą w całości z ochotników duńskich) i krajowe (złożone z poborowych). Dragonię formowano w samodzielne kompanie, skwadrony i większe regimenty.

W czasie walk ze Szwedami dragonii używano przede wszystkim do zadań rozpoznawczych a także do wsparcia operacji kawalerii. Ograniczona ilość dostępnych nam źródeł nie pozwala na pełną ocenę działań tej formacji, wydaje się jednak, że oddziały najemne stały na lepszym poziomie niż te formowane na zasadzie poboru. Dragoni stanowili także rdzeń regularnych oddziałów Snapphanar, działających na terenach zajętych przez Szwedów.

Jako modeli dragonii (zarówno krajowej, jak i najemnej) można użyć zarówno szwedzkich jak i brandenburskich dragonów

7.Snapphanar

 

Określeniem Snapphanar przyjęło się nazywać duńskich partyzantów walczących w Skanii przeciw Szwedom w toku kolejnych wojen: 1643-45, 1657-60 i 1675-79. Nazwa wywodzi się od słowa snaphans/snaphance, oznaczającego charakterystyczny zamek skałkowy używany przez wielu Duńczyków w walkach ze Szwedami lub od niemieckiego określenia „rozbójnika” .Mimo że była to nazwa obelżywa, stosowana przez ich szwedzkich przeciwników, przyjęła się jako najbardziej rozpowszechniona w historiografi. Były to niewielkie oddziały złożone z żołnierzy i ludności lokalnej, stosujące walkę podjazdową przeciw garnizonom i patrolom szwedzkim. Dowodzone przez takich oficerów jak legendarny Svend Poulsen Gønge czy Lorenz Tuxen, na trwale zapisały się w historii relacji szwedzko-duńskich. Nie dawali pardonu złapanym Szwedom, nie oczekiwali go też w przypadku gdy wpadali w ręce okupantów. Szwedzka pacyfikacja terenów objętych działaniami Snapphanar cechowała się jednak okrucieństwem i nadużyciami popełnionymi przez obydwie strony. Należy pamiętać, że ich działalność - tak w toku tej jak i innych wojen – jest pełna mitów i często przesadzonych relacji o ich zwycięstwach i wpływie na przebieg wojny.

Partyzanci stosowali typową „małą wojnę”, atakując z zasadzki kurierów i patrole szwedzkie, odizolowane garnizony i konwoje. Ulubioną metodą było oczywiście prowadzenie walki ogniowej i unikanie walki wręcz – zwłaszcza w obliczu rajtarii szwedzkiej.

8.Artyleria

 

Artyleria była swoistym „oczkiem w głowie” króla Chrystiana IV, który postarał się by jego armia ruszająca w 1626 roku przeciw wojskom katolickim była dobrze wyposażona tak w działa jak i w amunicję do nich. Praktycznie cały polowy park artyleryjski armii duńskiej został jednak stracony w bitwie pod Lutter am Barenberg. Stopniowo królowi udało się odbudować zasoby dział, należy przy tym pamiętać że liczne fortece duńskie, broniące dostępu do wysp duńskich, także były wyposażone w liczne działa. Także w czasie wojny w 1657 roku Duńczykom udało się wystawić całkiem pokaźną liczbę dział. Armia w Skanii posiadała 4 działa 12-funtowe, 6 6-funtowych i 12 3-funtowych regimentówek; armia w Holsztynie zaś posiadała 6 12-funtówek, 6 6-funtówek, 24 regimentówki i 3 moździerze oblężnicze. Oficerowie artylerii duńskiej byli dobrze wyszkoleni: potrafili dobrze przygotować pozycje na polu bitwy, dbali także o odpowiednie zapasy kul i prochu do podległych im dział. Kanonierom brakowało jednak czasu na wspólne szkolenia: obsługi duńskich dział to m.in. najemnicy z Saksonii i Północnych Niemiec. Dawało to o sobie znać w czasie walnych starć przeciw Szwedom, gdy ostrzał ze strony artylerii duńskiej bywał mało celny. O wiele lepsze wyniki mieli jednak kanonierzy broniący duńskich twierdz. Ostrzał z Frederiksodde czy Kopenhagi zadawał duże straty atakującym wojskom szwedzkim.