UWAGA - przeglądarka ma wyłączoną obsługą JAVASCRIPT

Do prawidłowego działania strony, niezbędna jest włączona obsługa JAVASCRIPT w przeglądarce.

Wojskowość Królestwa Danii i Norwegii


 

Chrystian IV dokonał kilku reform systemu wojskowego Danii (w mniejszym stopniu Norwegii), starając się oprzeć armię o wojska krajowe, pochodzące z poboru. Najważniejszą z nich było wprowadzenie na początku lat 20-tych udskrivning. Był to system poboru i finansowania rekrutów duńskich, którzy w praktycznie niezmienionej formie przetrwał do końca XVII wieku. Dał on podstawy do armii narodowej, gdzie poborowi, a nie – jak wcześniej – ochotnicy, pełnili 3-letnią służbę wojskową w piechocie, szkoleni przez zawodowych oficerów. W przypadku poważnego zagrożenia można było zastosować także opbud, czyli przymusowy pobór 1 z każdych 5 chłopów. Była to jednak metoda desperacka, którą zastosowano tylko w 1627 roku w obliczu inwazji wojsk katolickich na Jutlandię. Kawaleria była tworzona w oparciu o rostjeneste, czyli stałą służbę konną szlachty i kleru (de facto w formacji tej służyli zastępcy, najczęściej chłopi). Utrzymywano także w służbie permanentne oddziały najemne, które pełniły funkcje garnizonowe w twierdzach. Silna była artyleria, rozmieszczona w wielu arsenałach. Dania posiadała duże zapasy broni i ekwipunku, których na wypadek konfliktu można było użyć do wyposażenia nowo zaciągniętych jednostek. Niezwykle ważną rolę – z powodu geograficznego położenia państwa – stanowiła silna flota, której zadaniem była ochrona cieśnin na Bałtyku.

Generalnie można przyjąć tezę, że duński żołnierz zachowywał się o wiele lepiej w obronie niż w ataku – co dowiodła zarówno wojna 1657-58 jak i 1658-60. Duńczycy potrafili stawić zażarty opór broniąc Kopenhagi w 1658 roku i zadając duże straty atakującym Szwedom. Entuzjazm który towarzyszył rozpoczęciu wojny przeciw Szwecji w 1657 roku szybko uległ zmniejszeniu, gdy przyszło Duńczykom stawić czoła weteranom Karola X Gustawa. Poważnym problemem było to, że duńskich dowódców cechował brak elastyczności, zbyt dużo czasu tracili na bezowocne narady, jednocześnie zaniedbując podstawowych potrzeb logistycznych swojej armii – a to przekładało się na upadek morale żołnierzy. Chlubnym wyjątkiem od reguły są działania na pograniczu norwesko-szwedzkim, gdzie energiczny Iver Krabbe z sukcesami walczył z oddziałami szwedzkimi.

Nie najlepiej świadczy także o Duńczykach fakt, że mieli problemy z realizacją przygotowanych przez kilka lat planów mobilizacyjnych. W 1652 roku feldmarszałek Andres Bille opracował plan powiększenia armii duńsko-norweskiej na czas wojny. Według tego założenia, armia duńska miała liczyć 10 000 piechoty i 5000 jazdy (w obydwu przypadkach miały to być oddziały krajowe), a norweska 9000 piechoty i 1000 jazdy (także oddziały krajowe). Kiedy rozpoczęto gorączkowe przygotowania do wojny w 1657 roku, okazało się, że obydwa kraje (zwłaszcza Dania) nie są w stanie zmobilizować takiej ilości rekrutów. Doprowadziło to do dodatkowego obciążenia – już i tak poważnie zadłużonego – skarbu państwa, gdyż musiano przeprowadzić poważne zaciągi wojsk najemnych. W odróżnieniu od swojego ojca, Fryderyk III miał poważne problemy z wypłacalnością, co wpływało na możliwości rekrutacji i regularną wypłatę żołdu. Mimo takich problemów, zdołano w październiku 1657 roku wystawić armię liczącą pomiędzy 40 000 a 50 000 żołnierzy – dla porównania w 1655 roku całość wojsk duńsko-norweskich to 20 000 ludzi. Po rozejmie w Roskilde armia zmniejszyła się do ok. 20 000 żołnierzy, liczbę tę osiągnęła latem 1658 roku. W obliczu nowego ataku szwedzkiego w 1658 roku udało się zaciągnąć kolejne 10 000 żołnierzy, jednak Dania nie byłaby w stanie powstrzymać agresora bez pomocy koalicji cesarsko-brandenbursko-polskiej.