UWAGA - przeglądarka ma wyłączoną obsługą JAVASCRIPT

Do prawidłowego działania strony, niezbędna jest włączona obsługa JAVASCRIPT w przeglądarce.

Wojskowość Świętego Cesarstwa Rzymskiego

 

 

Armia cesarska po porażce w wojnie trzydziestoletniej przeszła poważną redukcję. Niektóre jednostki wysłano na granicę z Turcją, inne wsparły armię hiszpańską walczącą we Włoszech i Niderlandach. Ogólnie w służbie pozostało 9 regimentów piechoty, 9 regimentów kirasjerów i 1 regiment dragonii, nie licząc stałej obsady broniącej granicy z Turcją. Dzięki takiemu posunięciu Cesarstwo utrzymało pod bronią wielu doświadczonych oficerów i żołnierzy, którzy w przypadku wybuchu nowego konfliktu mogli stać się podstawą nowej armii. Kiedy w 1656 roku podjęto decyzję o wysłaniu korpusu ekspedycyjnego do Polski, jego rdzeń stanowiły już istniejące oddziały.

Początkowo oddziały posiłkowe miały się składać zaledwie z 4000 żołnierzy, jednak w obliczu włączenia się Siedmiogrodu do wojny po stronie Szwecji, cesarz Ferdynand III zdecydował się na znaczne powiększenie tych sił. Na mocy układu sojuszniczego z Rzecząpospolitą, potwierdzonego po śmierci Ferdynanda III przez jego następcę – Leopolda I – do Polski miało wyruszyć 12 000 żołnierzy. Mieli oni stanowić korpus dowodzony przez cesarskiego feldmarszałka, który w czasie kampanii podlegałby tylko królowi Polski, a nie hetmanom czy regimentarzom. Przyłączenie się Cesarstwa do koalicji antyszwedzkiej w 1657 roku doprowadziło oczywiście do znacznego powiększenia armii. W samych tylko kampaniach w Polsce walczyło 12 regimentów piechoty, 10 regimentów kirasjerów i 2 regimenty dragonii, oprócz tego kolejne regimenty wzięły udział (obok części kontyngentu z Polski) w walkach na Szwedzkim Pomorzu i w Danii. Wbrew ustaleniom traktatowym wielkość armii cesarskiej w Polsce była większa niż zakładana, oscylując w granicach15 000 - 17 000.

Korpusem dowodził początkowo feldmarszałek Melchior von Hatzfeld. To pod jego komendą oddziały cesarskie brały udział w oblężeniu Krakowa, który skapitulował 24 września 1657 roku. Miasto zostało następnie obsadzone liczącym ponad 2000 żołnierzy garnizonem cesarskim. Był to jednak ostatni sukces schorowanego von Hatzfelda, który niedługo potem opuścił armię, a w 1658 roku zmarł w czasie pobytu w swoich dobrach rodzinnych. Zastąpił go Jean Luis Raduit de Souches i to pod jego rozkazami oddziały cesarskie walczyły w oblężeniu Torunia w 1658 roku. Poza silną artylerią, która odegrała ważną rolę w czasie działań, reszta wojsk de Souches'a zapisała jednak mało chlubną kartę w czasie tej operacji. Regimenty zostały zdziesiątkowane na skutek szturmów, wycieczek szwedzkich, chorób i bardzo wysokiego
poziomu dezercji. Dochodziło też do licznych zadrażnień z polskimi sojusznikami.

W 1659 roku ciężar działań wojsk cesarskich przeniósł się do Danii i na Pomorze Szwedzkie, nieliczne oddziały pozostałe na terenie Polski brały w ograniczonym stopniu udział w dalszych operacjach. Korpus w Danii, dowodzony przez feldmarszałka Montecuccoliego, brał między innymi udział w walkach o wyspę Als. Z kolei oddziały dowodzone przez de Souches'a walczyły w tym czasie – przy wsparciu wojsk brandenburskich – na Pomorzu Szwedzkim, gdzie bezskutecznie oblegały Szczecin. Armia Świętego Cesarstwa Rzymskiego nie zasłynęła w toku działań wojennych żadnym spektakularnym zwycięstwem, sam udział Cesarstwa w wojnie miał jednak przede wszystkim ogromnie ważny wymiar polityczny. Na terenie Polski żołnierze cesarscy dali się mocno we znaki miejscowej ludności, na którą spadł ciężar utrzymywania licznych oddziałów. Generałowie, jak de Souches czy Heister, popadali w liczne konflikty z polskimi dowódcami, co także rzutowało na współpracę obydwu armii. Operacje z okresu 1657-1659 były mimo wszystko jednak ważnym testem dla armii cesarskiej, pozwoliły na zdobycie doświadczenia przez wielu żołnierzy i oficerów niższego szczebla. Weterani ci kilka lat później – w toku wojny 1663-1664 przeciw Turcji – mieli zapisać o wiele bardziej chwalebną kartę bojową.